czwartek, 9 stycznia 2014

Catalina Estrada

Ta urocza Kolumbijka od 1999 roku mieszka i pracuje w Barcelonie, tworząc rzeczy niezwykłe. Jej wzory, choć silnie osadzone w rodzimej kulturze, nie są hermetycznie indiańskie. Mają sznyt europejski, wyraźnie nawiązują do tradycji Starego Kontynentu. Czasem kojarzą mi się z ilustracjami rosyjskich bajek, czasem z charakterystycznymi wzorami na szkle Iittala, a czasem z obrazami Celnika Rousseau.
Sama Catalina Estrada opowiada o sobie, że „bezwarunkowo kocha przyrodę, ma fioła na punkcie barw, jest zafascynowana fakturami, szczegółami, kształtami i pięknem”. Mowa! Wystarczy jeden rzut oka, by rozpoznać jej styl; jest niepodrabialna. Jej projekty są niby skomplikowane, niby panuje tam horror vacui, a jednak zachowują doskonałą równowagę, nie przyprawiają o ból głowy. To trochę jak mozaika w kalejdoskopie, gdzie tęczowe odłamki szkła tworzą fantastyczne obrazy; tyle tylko, że u Cataliny nic nie jest przypadkowe.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz